Korzystając z momentu, kiedy wszyscy byli zajęci, czmychnęłam do pokoju obok, żeby dosłownie na parę minut odetchnąć i się wyciszyć; chciałam, oczywiście, żeby zrozumiał, że chcę na chwilę się w niego wtulić bez świadów

Od razu przyszedł. Zawsze przychodzi. Przyszedł, uśmiechnął się, nachylił, objął ramionami, pocałował w czoło i pogłaskał po twarzy. Patrzył z taką miłością, że nie musiał robić żadnej z tych rzeczy, żebym wiedziała; dostaję od niego tyle miłości naraz, że momentami czuję się, jakby to już było niebo

Dziękuję, dziękuję, dziękuję

 

summertime

Siedzimy na trawie, roześmiane i spokojne; w Warcie pływa czyjaś ręka, ale jeszcze o tym nie wiemy; słońce, piwo, oczy kobry, rozmowy o seksie w jeziorze, zero kłótni, kłamstw, strefa szczerości i pogodzenia ze światem, powietrze pachnie jak malinowa mamba

W grudniową, zimną noc, leżąc pod kocem, który nie daje mi ciepła myślę, że oddałabym wszystko, by poczuć się tak jeszcze raz