o poranku

Poranki wyglądają tak: jeszcze na dobre się nie obudził, jeszcze część jego świadomości pogrążona jest w śnie, ale szuka ręką mojej dłoni, mojej talii, moich ramion, wtula nos w moją szyję, przytula się do mnie szukając ciepła, bo znowu odkrył się przez sen i teraz marznie

jak zawsze na sekundy przed przebudzeniem mój śpiący umysł nie chce opuścić tej bezpiecznej i błogiej ostoi, jaką jest sen; każde przebudzenie na ułamek sekundy jest jak powrót ze śmierci lub ponowne narodziny. W śnie jest beztrosko. Nieświadomie. Kocham to w śnie i kocham spać. Ale budzenie się przy nim, kiedy pierwsze co widzę, kiedy pocałuję go w nos, jest zaspany uśmiech na twarzy, czuję się najszczęśliwsza na świecie

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.